lifeworksgestaltl1

Thursday, 21 January 2016

Case #70 - Nieznana powaga

Zauważyłem, że Manuel położył rękę na piersi. Powiedział, że czuje się podenerwowany. Zostawiłem więc to - ludzie często bywają podenerwowani przez część sesji. Zauważyłem jego spodnie, w różnych odcieniach szarości, zwróciłem mu na to uwagę - czy jest "czarno-białą" osobą, czy też osobą o "różnych odcieniach szarości"?
Jednakże Manuelowi chodziło o coś innego. Wyglądał na smutnego i wcale nie zainteresowanego moimi pytaniami. Gdy zaczęliśmy badać jego smutek, stawała się silniejsza i głębsza. Wyglądał na cichego i wycofanego.
To bardzo ważne kiedy rozpocząć badanie lub przejście do eksperymentu Gestalt, dlatego musimy uważnie obsersować energię drugiej osoby i jeśli jej nie ma, należy natychmiast zmienić kierunek na taki, w którym spoczywa energia.
Manuel mówił o tym, że był niegrzecznym i hałaśliwym dzieckiem aż do szkoły średniej, po czym stał się przykładnym uczniem. Uważał, że bycie na piedestale jest nieco kłopotliwe, musiał uporać się zarówno z oczekiwaniami, jak i zazdrością innych dzieci. Było to zatem trudne dla niego, być postrzeganym w ten sposób przez innych.
Stwierdziłem, że teraz nie wygląda na niegrzecznego i zuchwałego - jest bardzo poważny. Ważne jest, by łączyć historię opowiedzianą przez daną osobę z tym, co jest tu i teraz - mówimi, że to łączeniem Pola ze Świadomością.
Spytałem, co się stało przed pójściem do szkoły średniej, że skutkowało taką zmianą, jednak nie był w stanie powiedzieć. Wyglądał na pogrążonego w bólu. Spytałem zatem, na jaki wiek się wtedy czuł. Powiedział, że jak czterolatek. Spytałem, co się wtedy stało. Powiedział, że był wysłany do przedszkola z internatem, jednak nie ma żadnych konkretnych wspomnień.
Siedzieliśmy tak chwilę. Wyglądał na bardzo pochłoniętego sobą, bardzo poważnego, bardzo zmartwionego. Spytałem go, czego doświadcza. Powiedział, że zamyka się w sobie, gdy odczuwa taki głęboki smutnek - to trudne do opisania.
Wskazywało to na zamykanie się, więc powiedziałem mu, że jestem obecny, dostępny, chętny do wsparcia go i zainstersowany tym, co czuje. Czułem się otwarty na niego i darzyłem go ciepłymi uczuciami.
Siedzieliśmy tak jakiś czas. Wyglądało na to, że nic się nie zmieniło. Kiedy na niego spojrzałem, zdawał się być w swego rodzaju emocjonalnym szoku. Powiedziałem mu o tym. Nie potrafił zlokalizować problemu. Było jednak dla mnie jasne, że "coś" się wydarzyło, coś w tamtym okresie, coś, co miało na niego bardzo niszczący wpływ.
Bardzo ważnym jest, by nie przeciągać struny. Kiedy rzeczy się nie układają, siedzimy razem z tym, "co jest", wiedząc że to, co się wyłania jest wystarczające i jeśli potrzeba czegoś więcej - to się pojawi.
Chwile, w których stawał się bardziej ożywiony to te, w których mówił o swej córce i o tym, jak nigdy nie dopuściłby do sytuacji, w której byłaby zmuszona robić coś wbrew sobie.
Stało się więc jasne - był zmuszony do zrobienia czegoś: zwróciłem mu na to uwagę.
Kiedy z nim siedziałem, to, co mogłem dostrzec najlepiej, to jego powaga. Powiedziałem: "Biorę bardzo na serio twoje uczucia". Miało to na niego duży wpływ. Jasnym było, że jego podenerwowanie minęło i że nauczył się, jak sobie z nim wewnętrznie radzić. Robił to przez całe życie, a teraz spotkał kogoś, kto to dostrzegł, widzi jego niepokój i bierze go na poważnie.
Tyle wystarczyło. Problem nie został "rozwiązany", nie zlokalizowaliśmy zdarzenia czy zdarzeń, które go spowodowały. Jednak w Gestalt stawiamy na jakość kontaktu, w pełni świadomego: to samo w sobie pozwala na przemianę.

Wednesday, 13 January 2016

Case #69 - Wykluwająca się kreatywność


Brittany wspomniała na początku, że ma problemy z żołądkiem i trawieniem. Chciałem jednak przed tym poznać ją nieco bliżej, ponieważ wspomniała, że czuła się zawstydzona rzeczonym problemem.
Prowadziła szkołę i miała pewne problemy ze swoim uczniem. Rozumiałem to, gdyż miałem podobne doświadczenia. Sprawiło to, że powstała między nami więź. Czułem uczucie ciężkości, siedząc obok niej i powiedziałem jej o tym. Powiedziała o uczuciu zdemotywowania, szczególnie w kwestii pracy - nie chciała iść do pracy aż do późniejszych godzin dnia, było też kilka innych oznak wypalenia zawodowego.
Spytałem o jej życie domowe. Było dobre. Zarówno jej syn, jak i mąż wspierali ją. Mówiła o tym, jak chowa po domu różne przedmioty, których oni muszą później szukać, to pewien rodzaj gry. Mówiła również o tym, że chciałaby zamontować kółka do wszystkich mebli w domu, by - gdy oni wrócą - za każdym razem wszystko mogło być w innym miejscu. Zauważyłem, że to pokazuje jej kreatywną i rozrywkową stronę.
Britany mówiła też o spędzeniu kilku dni z jej teściami; dlatego że byli starsi, jedyne, co robili, to jedzenie, spanie i granie w karty. Po jakimś czasie zaczęła się nudzić i chciała zmienić reguły gry karcianej, by wprowadzić nieco urozmaicenia; wskazałem, że to jej kreatywność i zabawność w działaniu. Jednak oni byli temu przeciwni, więc zaczęła się bardzo nudzić - i to właśnie wtedy dostała wspomnianego rozstroju żołądka.
Siedzieliśmy przez chwilę w milczeniu. Powidziała o tym, że gdy była młoda, nie mówiła zbyt wiele, zamiast tego lubiła pisać. Poprosiłem ją, by wyobraziła sobie, że pisze opowiadanie... jaki byłby jego tytuł? Powiedziała, że nazwałaby go "Jajko". Spytałem jej o kilka pierwszych akapitów. Powiedziała, że byłyby o pisklęciu, wykluwającym się się z jajka.
Spytałem o to, co nowego wyłoniło się w jej życiu. Powiedziała, że chciałaby zmienić kilka rzeczy w szkole. I o tym, jak pomogła przyjacielowi napisać sprawozdanie, które pomogło mu zdobyć pracę - była z tego bardzo zadowolona.
Zasugerowałem więc, że wygląda na to, że to kreatywność i zabawność może być tym, co się w niej zrodziło - zgodziła się.
Spytałem o to, jak mogłaby sprawić, by te cechy pomogły rozwiązać jej sytuację. Nie znalazła odpowiedzi. Zachęciłem ją zatem do wzięcia udziału w małej grze, w której ja sugerował będę pewne kreatywne zmiany w pracy, a potem ona zaproponuje swoje. Trwało to chwilę, po czym stwierdziła, że już kiedys tego próbowała, jednak zarówno nauczyciele, jak i uczniowie odnieśli się do tego bardzo krytycznie, ponieważ odbiegała od listy rzeczy, które powinny być zrobione.
To było oczywiste miejsce, w którym potrzebowała wsparcia, na co zwróciłem jej uwagę - potrzebowała "współautora". Powiedziała, że nie jest to możliwe. Wskazałem jednak na to, że konsekwencją tłumienia jej kreatywności jest właśnie jej ból brzucha, który pojawił się podczas wizyty u teściów.
Poprosiłem ją więc, by wyobraziła sobie, że pisze sprawozdanie do szkoły - jaki miałaby rodzaj zawodowych propozycji?
Zachęciłem ją do tego, by zaproponowała grupie jedno kreatywne ćwiczenie każdego dnia. Była niechętna, ale zaczęła to rozważać.
W pewnym momencie dostrzegła moje kolorowe skarpetki i porównała je do swoich, również kolorowych. Zasugerowałem grupie, byśmy zagrali w grę "Footsies". Było bardzo wesoło, pokazałem jej, jakk kreatywność może być zastosowana w uczeniu się. Stworzyłem też dla niej pewien wzór, używając swojej pozycji, by wprowadzić elementy zabawy i nieszablonowe pomysły.
W tym przypadku najważniejszą figurą było uczucie ciężkości i zdenerwowania. Następną figurą była kreatywność. Podejście Gestalt stara się wprowadzić ożywienie w życie innych ludzi; robione jest to fenomenologicznie - od środka - z punktu widzenia ich rzeczywistości, używając wskaźników i języka, który sami nam dostarczają. Skupiamy się również na wsparciu - w tym przypadku ona nie otrzymała wsparcia, którego potrzebowała do tego, by wnieść część siebie do miejsca pracy. Używając jej siły z przeszłości - pisania - mogłem wzbudzić w niej marzenia i wesprzeć jej odradzające się "ja". W Gestalt pracujemy z rzeczami, które jawią się, jako oczywiste - pisklę jest zrozumiałe samo przez się i nie wymaga szczególnej interpretacji - ważnym jest, by móc je zastosować do określonej sytuacji. Ostatnim wspraciem, jakie jej okazałem było podejście wyrażające zgodę, które zademonstrowałem poprzez wzięcie czegoś, co sama zauważyła - skapetek - i używając swoich możliwości, jako przykład, jak kreatywność może być użyta w szkole.

Monday, 14 September 2015

Case #68 - Bardzo bolesne prawdy

Mandy i Brian przyszli po poradę małżeńską. Przeżywali kryzys. Po 15 latach małżeństwa i posiadaniu dwojga dzieci, Brain miał romans (jego czwarty w małżeństwie), a Mandy, mając 40 lat, była zdesperowana, by ratować małżeństwo. Była zdeterminowana, by się rozwodzić. Brian bardzo niechętnie przyszedł na tą sesję.
Popracowałem najpierw z Mandy, jako że Brian był ostrożny i niechętny, by się otworzyć. Zbadałem historię i osobisty kontekst. Potem spytałem o małżeństwo. Powiedziała, że nie prowadzą pożycia od 6 lat i że zdążyła już do tego przywyknąć. Czekała na to, by to on wziął sprawy w swoje ręce, lecz nigdy się tego nie doczekała. Rozmawiała ze swoimi przyjaciółmi, którzy powiedzieli jej, że raczej nie może się spodziewać więcej i by zajęła się innymi rzeczami w jej życiu, jej dziećmi itd.
Spytałem ją o procentowy udział wartości w poszczególnych sferach ich małżeństwa - bliskości, seksu, dzieci, finansów, wsparcia. Wartości wahały się od 5% do 50% maksymalnie, gdzie bliskość była na najniższym szczeblu.
Powiedziała, że jeśli musiałaby wyrazić średnią, to powiedziałaby, że jest usatysfakcjonowana w 30% i chce zrobić wszystko, by to zmienić.
Potem spytałem Briana o procenty. Były bardzo zbliżone, czasem niższe, czasem wyższe. Powiedział, że średnia musiałaby skoczyć do 75%, by był usatysfakcjonowany.
Problemy te przewijały się przeszło od ostatnich 10 lat. Nie rozmawiali zbytnio o osobistych problemach, oboje unikali trudnych tematów.
Mandy radziła sobie poprzez medytację. Brian 'znieczulając się' poprzez rzucanie się wir pracy. Teraz przeżywali kryzys. On nie chciał porzucać romansu, ona nie chciała, by rzeczy trwały w ten sposób. Znajdowali się w patowej sytuacji i nie brakowało im zdolności, by o tym porozmawiać.
Patrząc na Brian, widać było, że skończył. Nie miał żadnego celu w dalszym pracowaniu nad małżeństwem, nad zachowaniem go, nawet jeśli dało się je uratować. Ruszył dalej, chciał odejść.
To było nie do przyjęcia dla Mandy. Była zdeterminowana, by znaleźć rozwiązanie. Jej miłość zdołałaby stopić serca jego lód.
Jednakże, jeśli on nie porzuci swego romansu, ona będzie trwać przy tym do samego końca, odmawiając mu wolności do rozwodu. Zauważyłem, że to coś w rodzaju walki, niż raczej wysiłek, by stopić jego lód jej miłością.
Było dla niej trudne dostrzec to. Była tak bardzo niespokojna i zdeterminowana, że nie potrafiła stawić czoła prawdzie o tym, że Brian chciał odejść.
Spytałem go, czy jest pewien, że to dla niego koniec i czy nie istnieją jakieś warunki, pod którymi zgodziłby się zmienić swoje zdanie. Powiedział tak, że to prawda.
Poprosiłem go więc, by przedstawił stwierdzenie 'prawdy'.
Mandy niemal nie mogła tego słuchać. Chciała się kłócić, przekonać go, zaprzeczyć, zagrozić mu. Dałem jej mnóstwo wsparcia, zrozumienia jej uczuć. Kiedy przyjęła to stwierdzenie, powiedziała, że woli umrzeć, było to dla niej zbyt trudne.
Ponownie, dałem jej mnóstwo zrozumienia odnośnie tego, jak fatalnie się czuje, jak bardzo się boi. Spytałem, czy chce usłyszeć o moim doświadczeniu rozwodu i potem podzieliłem się z nią tym, jak sobie z tym poradziłem.
Było to dla niej nieco pomocne, lecz nadal czuła się niezwykle zaniepokojona.
Brian wyzbył się swojej obojętności, zdelikatniał, mówiąc jej, że martwi się o nią i że jest smutny przez to, że cierpi, jednak jego troska nie była już bardziej intymna, a czysto przyjacielska. Ponownie, stwierdzenie tej prawdy było dla niej niezwykle trudne do przyjęcia, dałem jej mnóstwo emocjonalnego wsparcia, by mogła pozostać obecna.
Chciała wrócić do udawania, unikania, lecz było już za późno.
Zawsze wspieram ludzi, by sami wypracowywali pewne rzeczy. Jednak moim głównym zaangażowaniem jest pomaganie ludziom wyrażać ich prawdy, by słuchali się wzajemnie i by otrzymali odpowienie wsparcie, pozwalające im pozostać obenymi w procesie. To niezwykle trudne, gdy dochodzi do tak niszczących rzeczy, jak koniec związku.
W tej sytuacji nie było niczego do osiągnięcia przez Mandy wskutek uciążliwego próbowania w obliczu niechęci Briana. Jej próby były w istocie próbą przejęcia kontroli nad sytuacją i stawało się to jasne, gdy mierzyła się z własnymi wyborami. Podkreśliła, że chce, by małżeństwo pozostało nienaruszone, bez względu na to, czego on chciał.
Poprosiłem ją więc, by wyraziła stwierdzenie prawdy wobec niego - Nie obchodzi mnie czego chcesz, ja chcę tylko tego, co dla mnie ważne.
Ucieszył się, gdy usłyszał jasność w tej wypowiedzi, dla niej jednak było to trudne do powiedzenia, jednak wyrażało to, o co w tym wszystkim chodzi. Uczyniło to wymianę jaśniejszą i stało się dla niej jasne, że cały wysiłek nie  wkładała w stopienie lodu jego serca, lecz w istocie w utwierdzenie jej własnych potrzeb, bez respektowania jego.
To coś, co nazywam 'antywartościami' (unvirtues) - świadectwo naszej ciemnej strony. Utożsamiamy coś z kochaniem czy utożsamiamy siebie z ofiarą, jednak trudno jest nam pogodzić się z faktem, że nie obchodzi nas druga osoba. Potrzeba na to mnóstwa odwagi, mnóstwa wsparcia, by to zrobić, jednak taka prawdomówność jest zawsze odświeżająca i pomaga, by stało się coś nowego.
Podczas tej sesji zmagaliśmy się z bardzo trudnymi prawdami, jednak bez takiej prawdomówności zrodziłoby się jedynie więcej zgorzknienia, złości i zaborczości. "Opowieść" o związku, jaką przedstawia mi każda osoba staje się bardziej utrwalona.
Jednak mówienie prawdy nie polega na waleniu kogoś po głowie. Chodzi o czyjeś osobiste prawdy. Druga strona potrzebuje wsparcia, by móc ich wysłuchać. Gestalt skupia się na takim relacyjnym mówieniu prawdy i rozumiemy, że tkwi w tym moc zdolna do transformowania rzeczywistości.
Podchodzimy do dynamiki relacji tak, jak tutaj - z intencją poprawy jakości wzajemnego kontaktu, nie po to, by osiągnąć określony zysk, zgodę lub niezgodę każdego z partnerów.

Tuesday, 8 September 2015

Case #67 - Małżeństwo tradycyjne czy małżeństwo nowoczesne?

Hong i Yuen byli zaręczeni. Ona miała 35 lat, on 43. Przyszli do mnie, powieważ nie potrafili rozwiązać trudnej rozmowy, jaką odbyli. W zgodzie z tradycją, Hong chciał, by jego matka żyła z nimi po tym, jak wezmą ślub, Yuen była zupełnie temu przeciwna.
Po krótkim zbadaniu szczegółów, spytałem każdego z nich o główne pole ich zmartwień odnośnie małżeństwa. Oboje się zgodzili, że był to jedyny punkt sporny.
Jednakże nie przedyskutowali szczegółowo szerokiej gamy przyszłych problemów. Na początek więc wycofałem się i zwróciłem ich uwagę na szerszą perspektywę. Położyłem pisak na jednym krańcu, który symbolizował tradycyjnie chińską relację małżeńską, symbol na przeciwnym krańcu symbolizował zaś nowoczesny związek. Hong znajdował się o 30% od tradycyjnego końca, zaś Yuen o 30% od nowoczesnego.
Wyjaśniłem im, że był to podstawowy problem w tej sprawie i zaistniałoby mnóstwo poszczególnych sytuacji, w których mogłby się różnie manifestować w sytuacji konfliktu. Poprosiłem o podsumowawcze stwierdzenie ich pozycji. Dla Honga było to pozostanie przy poszerzonej rodzinie. Yuen chciała być 'uprzejma i delikatna'. Dla Yuen było to bycie rozdzielonym i niezależnym, jako para, i bycie w stanie decydować o własnych sprawach.
Na początek więc poprosiłem ich, by wypowiedzieli do siebie zdanie: 'widzę, że jesteś inny ode mnie i to trudne'. Proces ten skonfrontował ich z autentycznością różnic. Hong starał się dodać 'i mam nadzieję, że się zmienisz', ale powstrzymałem go - to typowy problem wśród par, mają nadzieję, że druga strona się (z czasem) zmieni.
Poprosiłem ich więc, by wypowiedzieli inne zdanie: 'widzę różnice między nami; mogę nie zgadzać się z twoimi poglądami, ale szanuję twoje stanowisko'.
Było to dla nich trudne, Yuen była oporna, ponieważ uważała, że to oznacza podległość stanowisku Honga. Wyjaśniłem, że szanować czyjeś zdanie nie oznacza zgody na nie, i w końcu wyraziła stwierdzenie.
Towarzyszyło im mnóstwo emocji, gdy wypowiadali te zdania - musieli powstrzymać się od przekonywania drugiej osoby i po prostu na nią spojrzeć. To zawsze jest dla par przejmujące.
To również zrozumiałe, że Yuen czuła się tym w szczególności zaniepokojona - nie tylo była bardzo za tym, by ich dom należał do nich, lecz również bała się, że zostanie odrzucone przez ciężar tradycji, który leżał po stronie Honga; faktem było, że była kobietą w bardzo patriarchalnym świecie.
Powiedziałem więc Hongowi o jednym z odkryć Johna Gottmana o parach - małżeństwa były dużo bardziej udane, gdy to mężczyzna chciał pozostać pod wpływem swojej żony. Dzieje się tak dlatego, że w strukturalnym sensie to mężczyzna zwykle dzierży więcej władzy w większości dziedzinach życia.
Potem przystąpiłem do pomocy w negocjacjach odnośnie tej konkretnej sprawy. Wyjaśniłem, że niektóre kwestie są niewątpliwie albo/albo. Jednak niektóre posiadają kreatywne rozwiązania.
Yuen chciała przynajmniej wieczory dla nich dwojga.
Hong zaproponował, że jego matka może przychodzić za dnia, jako że będzie mieć pokój na parterze w ramach biura. Yuen się zgodziła.
Spytałem o jej propozycję. Chciała weekendów dla nich dwojga, z takim ustępstwem, że jego rodzice będą mogli czasem wpaść na obiad.
Hong nie chciał jakichś sztywnych postanowień. Zauważyłem, że negocjacje muszą mieć jasne granice. Przedyskutowali więc kilka detali i doszli do porozumienia.
Jednak po chwili zapał Honga opadł. Dyskusja przebiegała wyjątkowo gładko i przebrnęli przez obawy, które wcześniej ich martwiły. Osiągnęli w tych sprawach porozumienie.
Jednak Hong powiedział 'jak ja mam porozmawiać o tym ze swoją matką?' Był naprawdę zmartwiony: gotowe rozwiązanie różniącego ich problemu leżało wprost przed nim, a on szukał dziury w całym.
Yuen sama bardzo się zmartwiła i zaczęła płakać. Była przerażona, że będzie chciał wycofać się z ich porozumienia i po prostu pozostanie przy tradycyjnym modelu. Zaczęła próbować kłócić się z nim.
Powstrzymałem ją i poprosiłem ją, by spojrzała na jego twarz. Było to dla niej bardzo trudne, była wściekła i przestraszona. Kiedy oboje ludzi jest zmartwionych, trudno jest jednemu z nich wziąć się w garść i być dla drugiego.
Wybrałem ją, by to zrobiła. On zmagał się wewnętrznie pomiędzy jego poczuciem obowiązku a pragnieniem traktowania priorytetowo jego związku. Ona była tą, która zainicjowała terapeutyczną sesję i która miała więcej psychologicznej wiedzy. Skupiłem się zatem na niej, dałem jej moje wsparcie. Poprosiłem ją, by przeniosła się naprawdę do teraźniejszości, by dostrzegła jego zmagania. Było to dla niej bardzo trudne, jednak starałem się ją ukierunkować. Przedstawiłem miłość jako wybór w tym momencie. Powiedziałem - czy widzisz jego autentyczną walkę i czy możesz go po prostu kochać w tym miejscu, pomimo tych różnic?
Odstawiła na bok lęk, zmieniła się. Powiedziała 'nigdy nie zapomnę, że cię kocham, nawet jeśli istnieją jakieś różnice'. Był to bardzo ważny moment między nimi, nawet ja miałem łzy w oczach. Udało im się przebrnąć przez konflikt i w istocie pogłębili swoją miłość, ich zdolność do niej, w bardzo szczególny sposób. On poczuł się dostrzeżony, powiedział do niej - jesteś teraz dla mnie taka miła i delikatna. Oboje podjęli ryzyko i razem udało im się dotrzeć do nowego miejsca.
Zauważyłem, że może powstać dużo więcej tego typu problemów, jednak teraz już wiedzą, jak przez nie przebrnąć.
W Gestalt interesują nas różnice, jako potencjalnie dobre miejsce kontaktu. Wymaga to samowsparcia w kontakcie z granicami i wzajemnego zainteresowania. Większość ludzi uważa to za trudne i zwykle potrzebują wsparcia, by móc to zrobić. Wsparcie musi być zarówno praktyczne - jak to zrobić - jak i emocjonalne. To bardzo trudne zmierzyć się z różnicami i zwykle ludzie czują złość i niepewność. Kiedy Yuen była obecna ze sobą, a potem z Hongiem w momencie jego słabości, niemożliwa do rozwiązania sytuacja była w stanie się odmienić.

Wednesday, 2 September 2015

Case #66 - Wychodząc z kręgu

Ping mówiła o rodzinie, w której się wychowała. Jej dziadkowie nie byli zbytnio zainteresowani nią czy jej siostrą, ponieważ faworyzowali chłopców.
Nie czuła się również kochana przez jej rodziców. Jej matka dała jej opiekę, jednak rzadko kiedy okazywała łagodność. Ojciec nigdy jej nie przytulił.
Odniosła się do incydentu, kiedy miała 8 lat. Jej matka ją ubierała; Ping powiedziała matkę, że chce sukienkę innego koloru. Jakimś sposobem obudziła ojca, który we wściekłości podniósł ją i zrzucił ze schodów. Jej twarz krwawiła, jednak musiała iść do szkoły. Nauczyciel był zaniepokojony, lecz niczego więcej nie zrobił. Nie chciała wracać do domu, ukryła się w jaskini do czasu, aż ktoś powiedział o tym jej matce, która po nią przyszła. Jej matka okazała nieco łez, lecz ojciec nigdy nie wyraził skruchy.
Łkała, opowiadając tę historię, opisując jak wiele bólu nosiła w sercu.
Byłem wobec niej delikatny, jednak ona tkwiła w swym świecie bólu, przez co prawie mnie nie dostrzegała.
Zwróciłem jej uwagę na to, że jestem mężczyzną. Że się troszczę, lecz to musi być trudna część, bo to jej ojciec był tym, który sprowadza na nią ból; podczas gdy dawałem jej wsparcie, reprezenowałem również stary autorytety, który od zawsze bardzo ją krzywdził.
Ping kiwnęła głową, popłynęło więcej łez. Powiedziała, że chce swojej niezależności, być swoją własną osobą i podejmować swoje decyzje w życiu.
Powiedziałem jej, że się zgadzam i że pomogę jej na tyle, ile mogę.
Powiedziała o tym, jak bardzo jej matka naciska na to, że powinna wyjść za mąż i jak starała się wpłynąć na decyzje w sprawie jej pracy.
Wciąż starałem się sprowadzić ją do teraźniejszości, do mojego wsparcia, do faktu, że byłem mężczyzną, dającym jej wsparcie.
Stale zwracałem jej uwagę na jej oddech, ponieważ wciąż go powstrzymywała. Bez przepływu energii, nie byłoby szansy na integrację nowego doświadczenia.
Ping powiedziała ponownie o jej potrzebie autonomii i chęci 'wyjścia z kręgu', który był niczym więzienie, więzieniem rodzinnych oczekiwań.
Zachęciłem ją więc do prostego eksperymentu.
Oboje stanęliśmy, wyobrażając sobie krąg wokół nas. Trzymałem jej dłoń, przypominając znów o moim wsparciu dla jej autonomii. Ten rodzaj wsparcia powinien w szczególności pochodzić od ojca, jednak brakowało go w tej sytuacji, wraz z jakąkolwiek czułością. Zapewniałem jej więc wsparcie i czułość.
Zajęło to nieco czasu, jednak w końcu poczyniła krok 'poza' krąg, a ja razem z nią.
Chwyciłem obie jej dłonie i powiedziałem, 'teraz możesz określić warunki, na jakich chcesz oprzeć związek. Możesz nalegać, by być kochaną i cenioną przez mężczyznę'.
Przekazałem jej tę wiadomość, by możliwie wzmocnić kolejny krok - znalezienie innego rodzaju relacji z mężczyznami, który nie byłby nieświadomym powieleniem tej, z jej ojcem. Powiedziała, 'mam taką nadzieję, proszę o to'.
Poprawiłem jej język, ponieważ był to poniekąd język bezsilności i niemocy.
Poprosiłem ją, by sformułowała swoją wypowiedź jeszcze raz, tym razem jaśniej określając granice - jakiego minimum wymagała, jakie były jej granice.
To dało jej wparcie i ukierunkowanie z strony mężczyzny, coś, czego mogła się po mnie spodziewać.
Była dogłębnie poruszona przez ten proces. Był prosty, jednak podtrzymywany przez jej tęsknotę; w Gestalt zawsze kładziemy nacisk na integrację, poprzez stawianie małych kroków, które są somatycznie osadzone w świadomości i poprzez doświadczenie w eksperymencie.

Monday, 10 August 2015

Case #65 - Zjednoczeni w sadyzmie

Matka Kathy była bardzo niestabilna, w najgorszy z możliwych sposobów. Kiedy Kathy dorastała, jej matka zawsze znajdowała sposoby, by ją skrytykować, zaatakować, obwinić Kathy lub jej rodzeństwo. Krzywdziła dzieci emocjonalnie, innym razem była zaś dla nich niedostępna. Jej nastroje, jej złość była trudna do zniesienia. Czasem jednak potrafiła być hojna, współczująca i potrafiąca się zaopiekować.
Kathy miała, co zrozumiałe, problemy w małżeństwie. Czasem potrafiła być bardzo kochająca, innym razem była podejrzliwa i nieufna, potrafiła stać się bardzo humorzasta i krytyczna wobec siebie. Była przerażona tym, że jej zachowanie przypomina zachowanie jej matki. Mogła dostrzec po jej mężu destruktywne jego efekty.
Czuła, że utkwiła w miejscu i kiedy stawała się pobudzona, było dla niej niemal niemożliwym, by nie zwrócić się ku temu typowi zachowania. Wiedziała, że było niszczące dla związku i dlatego właśnie przyszła do mnie po pomoc.
W Gestalt raczej stawiamy czoła problemowi, niż uciekamy od niego. Trudnością Kathy było to, że staje się kim, kim nie chce być. Widzimy opór jako część problemu i nie chcemy brać w tym udziału, pomagając osobie stać się inną. Przeciwnie, ukrywamy się pod pozorem pracowania przeciw oporowi.
Podkreśliłem więc, że tego typu zachowanie, którego doświadczyła ze strony jej matki jest bardzo sadystyczne. Kathy się zgodziła. Wskazałem również, że jej własne zachowanie posiada te wartości. Były to mocne słowa, lecz Kathy widziała prawdziwość w takim nazwaniu jej zachowania.
Poprosiłem ją więc, by wkroczyła w tę część niej poprzez udział w eksperymencie. Poprosiłem ją, by wypowiedziała proste zdanie: 'Chcę, byś poczuł ból, który ja czuję'. Zdanie to wyrażało podstawową relacyjną dynamikę, która związana była z sadyzmem. Zarówno matka Kathy, jak i teraz Kathy musiały zmagać się ogromną ilością bólu, a sadystyczne zachowanie zawierało podskórną tęsknotę.
Kathy wypowiedziała tę kwestię, pomimo tego, że było to dla niej trudne i od razu poczuła jej prawdziwość.
Poprzez wkroczenie w jej sadyzm tą drogą mogła go posiąść.
Uczyniłem ten eksperyment trudniejszym poprzez poproszenie jej, by wyobraziła sobie, że mówi do swego męża podczas, gdy ma jeden z jej humorów. Powtórzyłą tę samą kwestię. Spytałem, co czuła w swoim ciele, by osadzić jej doświadczenie.
Czuła mdłości, mieszankę nienawiści, wstydu i przyjemności.
Było to empirycznie serce problemu. Wkraczając bardziej bezpośrednio w jej sadyzm i uczucia jemu towarzyszące, mogliśmy sięgnąć do jądra dynamiki, raczej empirycznie, niż tylko czysto deskryptywnie. Umiejscawiając Kathy w centrum jej doświadczenia, możliwość egzystencjalnego wyboru stała się tu jasna.
Zachęciłem ją, by wzięła wdech i odnalazła jej centrum. W następnym kroku poprosiłem ją, by wyobraziła sobie matkę z sadystycznym uśmiechem na jej twarzy. Ponownie, poczuła lęk, napięcie i mdłości. Poprosiłem ją, by wyobraziła sobie jakiś budujący obraz - pomyślała o Buddzie i uspokoiła się.
Poprosiłem ją, by wyraziła stwierdzenie wobec jej matki: 'Jestem z tobą połączona, gdy zachowuję się sadystycznie'.
To wprowadziło kolejny aspekt relacyjnej dynamiki, w którym całe pole było zaprzęgnięte - przeszłość i teraźniejszość się jednoczyły. Sam akt bycia sadystycznym połączył Kathy z jej matką w sposób, którego inaczej by nie osiągnęła. Tak oto stajemy się czymś, przed czym się bronimy.
Poprzez podążanie tym procesem, zapanowywania nad jej sadystycznym zachowaniem, zapanowywania nad związkiem z jej matką i tym samym - odczuwania własnych uczuć i odnajdywania uspokającego obrazu, dzięki temu mogła wprowadzić powiew świeżości do jej związku i jej zachowania.
Poczuła ulgę i w pewnym sensie odnowiona dzięki jej pracy. Poprosiłem ją, by trenowała to, kiedykolwiek poczuje te emocje.

Tuesday, 4 August 2015

Case #64 - Sensowne wybory i szalone wybory

Zac miał problemy w związku. Jego dziewczyna, Martha, była 'narowista'. Była kreatywna, miała bardzo bogatą osobowość i dzieliła z nim wiele poglądów na tematy społeczne i policzyczne. Akceptowała go, coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczył w związku. Był z nią szczęśliwy, jednak były rzeczy, z którymi nie potrafił się pogodzić.
Paliła trawkę - on nie. Lubiła ostrą pornografię - on nie. Chciała mieć kilku partnerów seksualnych - on nie. Lubił jej dzikość, jednak często sprawiała mu ból. Widział, że była niestabilna, jednak czuł, że może jej pomóc. Nie chciał kolejnego nieudanego związku, utknął więc w tym na dwa lata. Ona często była reaktywna, krzyczała na niego i była niestabilna.
Wyglądało na to, że był to zbyt trudny związek, jednak nie mógł odpuścić. Uważał, że jego miłość może ją zmienić, że będzie lepiej.
Spytałem go: co, jesli nie będzie lepiej? Jeśli ona się nie zmieni? Jeśli nie chce się zmienić? Co, jeśli nigdy nie zgodzi się na monogamię?
Były to dla niego trudne kwestie do rozważenia. Spytałem go bezpośrednio, ponieważ żył bardziej jego fantazjami, niż rzeczywistością. Unikał zmierzenia się z tym, 'co jest' i jego uczuciami. Uciekł od siebie, marząc o przyszłości.
Gestalt skupia się najbardziej na teraźniejszości, szczególnie na doświadczeniu w chwili obecnej. Ludzie bardzo często potrzebują wsparcia, by pozostać w teraźniejszości, a Zac miał sobie osobiste sposoby na jej unikanie.
Podążając procesem, stało się bardzo dla niego jasne, że nie chciał tak żyć, nie chciał tych bezcelowych zmagań w związku i jeśli ona nie zamierza się zmienić, to ten związek przestanie być dla niego ważny i będzie musiał sobie odpuścić.
Byłem ostrożny, by na niego nie wpływać. Egzystencjalny punkt widzenia mówi, że cokolwiek wybierzesz w życiu, to twój wybór i musisz pogodzić się z ich konsekwencjami, przewidzianymi lub nieprzewidzianymi. Moim zadaniem jest skonfrontować osobę z jego wyborami, z konsekwencjami jego wyborów i pomóc mu się zdecydować. Co ważne to, by wiedzieli oni, że to oni podejmują decyzję, nikt inny, pod żadnym pozorem.
W tym wypadku wybrał, by pozostać, po tym będzie miał jasny wybór czy być z nią taka, jaka jest, czy raczej zreformować porządek. Było dla niego trudne porzucić zastany porządek, jednak kiedy to zrobi, dostrzeże, że tak będzie dla niego lepiej.
Jednakże pomimo tego, że mogłbym powiedzieć, że to racjonalne, nie było w istocie tak proste.
Poprosiłem go więc, by odegrał rozmowę pomiędzy dwiema stronami - częścią, która gotowa była odpuścić i częścią, która chciała trzymać się związku.
Stało się jasne, że ta trzymająca część była jego dziecięcym 'ja', bardzo emocjonalnym. Odpuszczająca część była jego racjonalną częścią, którą mógł odłączyć. Tylko dlatego, że dokonywał 'wrażliwego' i racjonalnego wyboru, nie oznaczało, że sytuacja była rozwiązana. Dzięcięca część, czująca część musiała być zawarta w decyzji. Zajęło to nieco rozmowy między dwiema częściami - nie tylko słowa, lecz i uczucia były zaprzęgnięte po obu stronach.
Z wolna powstała swego rodzaju zgoda. Istniało rozwiązanie, które zawierało również dziecięcą część. Nie uważałem jednak, by był to koniec tej historii, był to jednak koniec sesji. Było to coś, do czego muszę wrócić w przyszłych sesjach.
Fritz Perls nazywał to naszym 'zwycięzcą' (topdog) i 'przegranym' (underdog) i pomimo tego, jak bardzo kompetentni, trzeźwi i jasno myślący możemy się czuć, faktem jest, że istnieje w nas druga część, która podważa kierunek, jakim podąża 'zwycięzca'. W tej sytuacji racjonalność i uczuciowość nie była wystarczająca. Z tego też powodu musimy być uważni, by zbytnio nie przyjmować strony 'zwycięzcy'.

© Lifeworks 2012

Contact: admin@learngestalt.com

Who is this blog for?

These case examples are for therapists, students and those working in the helping professions. The purpose is to show how the Gestalt approach works in practice, linking theory with clinical challenges.

Because this is aimed at a professional audience, the blog is available by subscription. Please enter your email address to receive free blog updates every time a new entry is added.

Gestalt therapy sessions

For personal therapy with me: www.qualityonlinetherapy.com

Enter your email address:

Delivered by FeedBurner

© Lifeworks 2012

Contact: admin@learngestalt.com

w językach:

HOME

Informed Consent & Rates

PROFESSIONAL TRAINING

Gestalt Therapy Defined

PROFESSIONAL SERVICES

PAYMENTS

OTHER STUFF

Links

Book:Advice for Men about Women

BLOGS

• English

Bahasa

Čeština

Deutsch

Español

Français

Greek ελληνικά

Hindi हिंदी

Magyar

Melayu

Italiano

Korean한국의

Polski

Português

Română

Russian Русский

Serbian српски

Chinese 中文

Japanese 日本語

Arabic العربية

English Bahasa Čeština Deutsch Español Filipino Français ελληνικά हिंदी Magyar Melayu Italiano 한국의 Polski Português Română Русский српски 中文 日本語 العربية

If you are interested in following my travels/adventures in the course of my teaching work around the world, feel free to follow my Facebook Page!

Can you translate into Polish? I am looking for volunteers who would like to continue to make this translation available. Please contact me if you would like to contribute.

Interested in Gestalt Therapy training?

Contact us!

vinaysmile

This Gestalt therapy blog is translated into multiple languages. You are welcome to subscribe

logosm1

Links

Career Decision Coaching

Here

and here

Lifeworks

Gestalt training and much more

http://www.depth.net.au

For Men

Here is a dedicated site for my book Understanding the Woman in Your Life

http://www.manlovesawoman.com

The Unvirtues

A site dedicated to this novel approach to the dynamics of self interest in relationship

http://www.unvirtues.com

Learn Gestalt

A site with Gestalt training professional development videos, available for CE points

http://www.learngestalt.com

We help people live more authentically

Want more? See the Archives column here

Gestalt therapy demonstration sessions

Touching pain and anger: https://youtu.be/3r-lsBhfzqY (40m)

Permission to feel: https://youtu.be/2rSNpLBAqj0 (54m)

Marriage after 50: https://youtu.be/JRb1mhmtIVQ (1h 17m)

Serafina - Angel wings: https://youtu.be/iY_FeviFRGQ (45m)

Barb Wire Tattoo: https://youtu.be/WlA9Xfgv6NM (37m)

A natural empath; vibrating with joy: https://youtu.be/tZCHRUrjJ7Y (39m)

Dealing with a metal spider: https://youtu.be/3Z9905IhYBA (51m)

Interactive group: https://youtu.be/G0DVb81X2tY (1h 57m)