lifeworksgestaltl1

Saturday, 25 March 2017

Case #104 - Wrażliwa młoda kobieta

Lucy poruszyła temat jej wrażliwości. Dostrzegłem, że dużo się uśmiecha. Spytałem, czy czuje się szczęśliwa... a potem, jaki rodzaj rzeczy daje jej przyjemność, co przynosi jej szczęście. Mimo że dało mi to nieco informacji, nie wydawało się to łączyć z problemem, z którym przyszła, więc zostawiłem to. Czasem takie figury zainteresowania mogą być użyteczne - później podczas sesji lub kiedy indziej.
Uczęszczała też na inne terapie, a ostatnio przeczytała książkę, która uświadomiła jej, że jej problemem jest nadwrażliwość. Była tym zmartwiona również w odniesieniu do spotykania mężczyzn. Była młodą kobietą, która łatwo nawiązywała przyjaźni z męzczyznami - często znajdowała się w punkcie, w ktorym chciała posunąć się do bardziej intymnej relacji. Zastanawiała się jednak, czy jej wrażliwość nie powodowała, że posuwała się zbyt szybko i źle odbierała sygnały wysyłane od mężczyzn. Jej związki nie trwały zbyt długo i zastanawiała się, czy jej wrażliwość nie przyczyniała się do tego braku sukcesu w nawiązywaniu pogłębionej relacji.
Zaczęła opowiadać mi wiele historii - o doświadczeniach z młodymi mężczyznami, które nie były owocne, o diagnozie, którą postawił pewien praktykujący odnośnie blokad w jej systemie, po czym zaczęła opowiadać o innych sprawach z jej rodzicami i jej niedokończonych uczuciach względem nim.
Pomimo że te wszystkie historie mogły mieć znaczenie, czułem, że zatacza coraz szersze kręgi - zbyt dużo kurczowego chwytania się, zbyt dużo obrazów, zbyt dużo informacji. W Gestalt pracujemy nad tym, by osadzić, skupić i odszukać "jedną figurę" z którą można pracować podczas sesji.
Przerwałem jej więc (ważna umiejętność terapeutyczna) i powiedziałem jej, że zaczynam się gubić i chciałem sprowadzić dialog z powrotem do teraźniejszości oraz skupić się na problemie, który przedstawiła. Czasami inny, ważne figury pojawiają się w toku takiego opowiadania historii, jednak w tym wypadku po prostu generowały zbyt wiele innych możliwości, z których żadna nie wydawała się mieć więcej energii.
Zaprosiłem ją więc, by wróciła do "tu i teraz, ja i ty" - na tym głównie skupiamy się w relacyjnym Gestalt.
Poprosiłem ją, by zwróciła uwagę na swoja wrażliwość w stosunku do mnie i mi o niej powiedziała. Spodziewałem się, że powie coś o sobie, jednak zamiast tego powiedziała, co dostrzega u mnie - coś, co opisała jako moją samotność.
Nie było to coś, z czego zdawałem sobie sprawę, nie w tej chwili. Jednak w Gestalt, we współczesnych pojęciach, wolimy nie określać tego jako "projekcji". Ponieważ zawsze istnieje ziarno prawdy i dialog będzie zawsze bardziej wartościowy, jeśli rozmawia się w obliczu przedstawionych wartości.
Spojrzałem więc na swoje doświadczenie i podzieliłem się, że mim tego, że nie byłem w kontakcie ze swoją samotnością, to było prawdą, że doświadczam jej od czasu do czasu, gdy podróżuję i w wielu przypadkach mój proces radzenia sobie z tym, polega na odpychaniu tego, spychania tego na bok.
Spytałem jej, co sądzi na temat tego podejścia - powiedziała, że czuje nieco żalu. Spytałem o to, jaki ma to na nią wpływ - chciała mnie przytulić.
Była to użyteczna dekonstrukcja. Podczas gdy mogłem naprawdę chcieć się przytulić, szczególnie w odniesieniu do samotności, jaką czułem, to to, co było cenne, to zobaczyć jej proces - skupienie jej wrażliwości na innej osobie i odsuwaniu się od siebie. Podkreśliłem to, sprowadzając jej świadomość. Co było godne odnotowania, to fakt, że jej wrażliwość była doskonale skierowana na innych, ale nie na nią samą. Wskazałem, że czasem moją odpowiedzią na ból innych jest chęć przytulnia ich - jednak miało to związek z faktem, że ja tego chcę, niż z tym, że oni naprawdę tego potrzebują. Wskazałem, że odsuwając się od własnego doświadczenia, stworzyła niezbalansowaną wymianę, w pewnym sensie niemal inwazyjną.
Poprosiłem ją więc, by "cofnęła się pod mur" i dostrzegła swoje doświadczenie - skupiła swoją wrażliwość na samej sobie.
Było to dla niej duże olśnienie i dało jej dużo cennych informacji o tym, co mogło być nie tak w jej związkach, co mogłaby zrobić inaczej.
Podkreśliłem również, jak z punktu widzenia Gestalt, jej wrażliwość nie była czymś, co powinno być "zmienione", a raczej zdobyte i ujarzmione - im więcej wiedziała o sobie, tym więcej swojej unikalności mogła wnieść do związku z mężczyzną, znając swoje silne strony i swoje ograniczenia.

Sunday, 19 March 2017

Case #103 - Dyscyplinując Panią Spontaniczną

Molly chciała osiągnąć bardziej regularną praktykę medytacyjną. Bardzo chciała to zrobić, ale, jak wiele osób, zauwazyła, że potrafi przez chwilę to robić, po czym wypada z rytmu.
Poprosiłem o szczegóły - jak często, kiedy, jak długo. Chciała ćwiczyć przez godzinę, dwa razy dziennie - rano i wieczorem.
Spytałem o plan. Nie miała go. Pracowała na własny rachunek, jest czas był otwarty, a każdy dzień inny.
To będzie trudne! Widocznie lubiła taką spontaniczność, zainteresował mnie jej kontekst rodzinny, który często określa styl bycia.
To coś, co nazywamy pytaniem o Pole w Gestalt - zainteresowanie określenia pola i jego wpływu. Głębsze wzorce pochodzą z tego właśnie miejsca i ważnym jest, by o nie pytać, ponieważ w przeciwnym razie natychmiastowe i behawioralne działania nie będą skuteczne.
Musiała wiele braci i sióstr, dorastała w wieskim otoczeniu. Oboje rodziców pracowało. Istniał więć ścisły plan dnia. Jej ojciec budził się, często około godziny 4:30, wstawał, przygotowywał śniadanie do szkoły dla wszystkich dzieci, budził je, a potem pomagał matce ze śniadaniem. Potem wszyscy wychodzili wraz z matką, która była nauczycielką w szkole.
Opowiedziała o tym, jak gdy miała mieć egzamin, ojciec obudził ją wcześniej, by się jeszcze pouczyła, jednak gdy tylko wyszedł, ona wróciła do spania aż do czasu, gdy miała wstać do szkoły.
Dało mi to jasno do zrozumienia, że jakakolwiek rola bycia pomocnym w "budzeniu jej"  - nawet w jej interesie - będzie tak samo sabotowanya przez jej pragnienie chwili.
Wiedziałem więc, że musi istnieć dla niej jakiś sens pracy dla rezultatu - gdyby to był mój rozkaz, nie zadziałałoby. Musiała w pełni czuć własność nad samą sobą. Zdecydowałem, że jednym ze sposobów, by to osiągnąć, to poczuć, że "płaci cenę" za osiągnięcie efektu (regularnej medytacji). Nie będzie to "łatwe" i "za darmo", będzie musiała zaangażować pewien rodzaj zdecydowanego poświęcenia. Inaczej wychodziłoby, że "chce wszystkiego" - wolność i regularnej praktyki. Rzeczy zwykle tak nie działają.
Musiałem jednak znaleźć sposób na to, by zachować jej poczucie kontroli i spontaniczności, więc nie sądziłem, by regularne ramy czasowe działały.
Moje rozwiązanie było takie. Przedstawiłem jej, że wszystko ma swój koszt. Jeśli chce rezultatów, musi chcieć zapłacić cenę.
W ten sposób przygotowałem ją na chęć płacenia kosztów.
Spytalem ją, czy jest otwarta na "płacenie" za rezultat. Zgodziła się.
Potem zasugerowałem, żeby "płaciła" wymieniając sesję medytacyjną na posiłek - to jest, dopóki nie dokończy swojej porannej i wieczornej medytacji, dopóty nie zje posiłku.
To dało jej sens "płacenia" za posiłek medytacją - przemieszczając jej skupienie na to, że "musi" utrzymywać dyscyplinę medytacyjną, używając jej poczucia głodu jako motywacji. Głód jest czymś dość stabilnym, powraca każdego dnia i nie trzeba nad nim pracować, więc zakotwiczając do niego punkt odniesienia, zapewniłem punkt stabilności w jej chaotycznym planie dnia.
To również pozwoliło jej zmieniać czas, kiedy ćwiczyła, zaspokajając jej potrzebę spontaniczności.
W Gestalt, tak jak w podejściu Ericksona, staramy się używać surowców dostarczonych przez klienta, znaleźć rzeczy, które pasują do ich unikalnego stylu i wprowadzić zadania, które będą integrujące, a nie przełamujące ich opór.

Saturday, 11 March 2017

Case #102 - Przyjemna nagroda

Marta miała depresję. Rodzinny biznes nie był czymś, czym byłaby zainteresowana; nie chciała chodzić do pracy, lecz czuła się winna, gdy do niej nie poszła. Miała nawroty głębokiej depresji, ogólny brak motywacji i rozważała branie leków. Próbowała terapii, ale doradctwo było "jedynie rozmową" i nie pomogło. Chciała pomocy, by rozpocząć regularną praktykę medytacyjną, nie miała jednak planu i potrafiła się wdrożyć w regularny rytm.
Po pierwsze, wyjaśniłem, że podczas gdy uważam, że duchowa praktyka potrafi być bardzo pomocna, to uważam, że powinna popracować na psychiką, obie te rzeczy były w istocie ważne. Potem postarałem się znaleźć dobrego terapeutę, do którego mogłaby się odnieść. Uważam, że to duchowe rozwiązanie jest rewelacyjne, jednak nie sądzę, by wystarczyło samo w sobie, tak samo, jak sądzę, że podejście psychologiczne ma swoje ograniczenia, które mogą być niwelowane poprzez praktykę duchową.
Następnie więc spojrzałem na jej sytuację. Spytałem o jej praktykę medytacyjną. Powiedziała, że używała nagrań z wizualizacjami, ale nie wychodziło to zbyt dobrze.
Najważniejszym w duchowej praktyce jest, by znaleźć jej rodzaj, który będzie ci odpowiadał. Pierwszą więc rzeczą, jaką jej doradziłem, było znalezienie naprawdę dobrej praktyki medytacyjnej. Podczas gdy wizualizacje mogą być relaksujące, niekoniecznie są duchowe w sensie łączenia się w jakiś transcendentny sposób, dostępu do stanu, który znajdowałby się poza umysłem i emocjami.
Spytałem o jej zapatrywania duchowe-  ważnym jest, by znaleźć filozoficzny punkt odniesienia klienta (jeśli taki posiadają). Był to buddyzm. Spytałem, który kontretnie nauczyciel miał dla niej znaczenie. Nie zawsze o to chodzi, jednak może to być użyteczne źródło do odrycia. Nazwała jednego. Spytałem, czy chciałaby pójść do tego nauczyciela i poprosić go o pomoc w medytacji. Zgodziła się.
Kolejną kwestią był regularny plan zajęć. To problem dla wielu ludzi. Dla niej spotęgowany był przez jej depresję i przez fakt, że nie miała ustalonego lub regularnego planu dnia w swoim życiu.
Problemem w depresji jest zwykle brak odczuwania przyjemności (pośród innych kluczowych aspektów, oczywiście). Zaproponowałem więc, że będzie sobie dawać "nagrodę" za każdym razem, gdy skończy medytować. Spytałem, jak długo i jak często chciałaby medytować; powiedziała,że dwa razy dziennie po pół godziny. Następnie więc poszukałem nagrody, która byłaby dla niej znacząca, a jednocześnie łatwo dostępna.
Spytałem o jej zainteresowania - rzeczy, których lubiła się uczyć - to były sprawy duchowe, jak również psychologiczne.
Mówiłem o tym, jak bardzo lubię oglądać filmy z ludźmi, który dyskutują na te tematy i stwierdziłem, że dla niej również może się to okazać przyjemne. Zgodziła się. Zaproponowałem więc, by jako nagrodę po każdej udanej medytacji, spędziła nieco czasu, oglądają te filmiki.
Proces ten angażował duchowość przy użyciu szerokiej gamy psychologicznych działań. Jednym z nich było uzyskanie źródeł w jej polu. Innym było osadzenie jej zainteresowań w sposób dostosowany do jej potrzeb. W końcu użyłem kilku behawioralnych elementów, by wesprzeć ją w osiąganiu celów.
Gestalt może działać na poziomie relacyjnym i egzystencjalnym. Jednakże jest przy tym elastyczny, tak że może być użyty - jak wiele terapii - by pomóc osiągnąć osobie zdrowe cele.

Saturday, 18 February 2017

Case #101 - Współczujące "nie"!

Wendy mieszkała z jej mężem i teściową. Jej dzieci były dorosłe, zaś jej teściowa chorowała na Alzheimera. Jej problemem było to, że chce kultywować duchowość poprzez bycie bardziej współczującą wobec jej teściowej - Joan, lecz nie mogła znieść tego, że Joan nią rządzi i probuje kontrolować wszystko, co dzieje się w domu.
Na początek zatem zbadałem kontekstualne kwestie - gdzie tu była "powinność": "jest stara i ma Alzheimera, więc powinnam być dla niej miła".
Spytałem, skąd biorą się u niej "powinności" - zawsze istnieje ich źródło.
Wendy powiedziała, że pochodzi to zarówno z uwarunkowań społecznych, jak i rodzinnych.
Pierwszą więc rzeczą, jaką zrobiłem, by jej pomóc, to rozróżnienie między społecznymi nakazami a wartościami duchowymi. Łatwo może dojść, by te dwie sfery się połączyły, co prowadzi do kognitywnego pomieszania, emocjonalnego impasu i nigdy do psychologicznego czy duchowego zdrowia.
Przedstawiłem jej metaforę prawa i etyki - czasem się spotykają, a czasem działanie prawne może nie być etyczne i vice versa.
Potem wyjaśniłem jej, że to możliwe, by zarówno ustalać granicę, jak i mieć w sobie współczucie - np. by mówić "nie" ze współczuciem. I w istocie, jeśli Wendy nie nauczy się współczucia dla samej siebie, nie będzie w stanie naprawdę praktykować jej z innymi.
Przygotowaliśmy scenkę, po czym Wendy przećwiczyła to.
Poczuła niezwykłą ulgę, uciekając presji "powinności, będąc w stanie powiedzieć "nie" bez poczucia winy i jednocześnie będąc w stanie praktykować współczucie, które chciała osiągnąć.
To przykład na pracę z wartościami duchowymi, wprowadzając w nią spojrzenie z psychologicznego punktu widzenia. Widać tu typowe terapeutyczne kwestie - odróżnienie od rodziny, identyfikowanie własnego autorytetu, bycie w stanie dostrzec, co jest dla niej dobre, a co nie.
Jednocześnie ważnym jest, by wspierać duchowe aspiracje - a terapeutyczny proces może zaoferać całkiem unikalny sposób na to, by pomóc osobie zrealizować ich wartości w praktyce. Dzieje się tak zarówno dzięki kognitywnemu procesowi, który pomaga odzyskać jasność spojrzenia, jak i ucieleśnionemu doświadczeniu, które daje szansę, by odkryć, w bezpiecznym otoczeniu, sposoby, by zintegrować zarówno duchowe ideały, jak i interpersonalne granice.

Monday, 6 February 2017

Case #100 - O co chodzi?

Jill spytała - jaki jest sens życia? To wielkie duchowe pytanie i z pewnością jedno, które ważne jest dla większości ludzi w pewnym okresie ich życia.
Mam pewne poglądy na ten temat, jednak był to przypadek, w którym nie chciałem się nimi dzielić. Po pierwsze, określiłoby mnie to jako autorytet, a nie uważam, bym miał większą wiedzę na ten temat, niż ktokolwiek inny.
Po drugie, moim celem jest określenie, co myśli klient. Pozwoli to określi jakiś rodzaj kosmologii, pewien system wierzeń, nawet jeśli to ateizm czy agnostycyzm. Ważnym jest, by uzyskać te wierzenia, wyciągnąć je z klienta. Czasem są nieco niejasne, jednak w takim wypadku należy aktywnie pytać i być otwartym na wysłuchanie tego, w co wierzy druga osoba. Inni będą prezentować wyświechtane czy też bardzo silne przekonania odnośnie tych kwestii.
"To zależy" czy taki dialog będzie użyteczny, gdyż to  w dużym stopniu zależy od klienta i od tego, gdzie sie znajduje. Może okazać się niezbędnym, by pomóc im uściślić ich system wierzeń. Może być koniecznym, by towarzyszyć im w procesie dekonstrukcji odziedziczonych czy starych systemów przekonań, by dzięki temu odnaleźć, co im odpowiada. Może być też tak, że dobrym sposobem będzie przedstawienie im własnych wierzeń, by je "przymierzyć", pomagając im tym samym wyklarować ich własne przekonania - być może w opozycji do moich.
Jill podkreśliła kilka swoich przekonań odnośnie sensu życia. W większości się z nią zgodziłem, jednak w kilku aspektach nie. Przedstawiłem swoje różnice, nie w kłótkliwy czy konfrontatywny sposób, lecz jako część twórczego dialogu. Zachęciłem ją, by zważyła na to, co mówię, by znalazła to, co jej odpowiada, by zobaczyła, na co może się otworzyć, czy jaki kierunek rozwoju jej przekonań ją interesuje lub też by się nie zgadzała, gdy dostrzega jakąś niespójność czy nieścisłość.
W ten sposób możemy użyć kontekst terapeutycznego dialogu, by popracować nad taką kognitywną zawartością - wokół tematu, który łatwo może stać się abstrakcyjny i oderwany od rzeczywistości. Użytecznym jest też, by po takiej wymianie odszukać skutki tego w życiu klienta, wliczając w to "tu i teraz". Pomaga to osadzić cały proces.

Saturday, 28 January 2017

Case #99 - Zdejmując własne szaty

Jasmine poruszyła temat Religijnego Okaleczenia. Opisuje to emocjonalne traumy, jakich człowiek doświadczył w kontekście religijnych zwyczajów.
Mówiła o byciu młodą kobietą i entuzjastycznym przyjęciu buddyzmu, dołączeniu do świątyni na krótki czas, budzeniu się wcześnie rano i recytowaniu sutr.
Pracowała jako sekretarka w buddyjskim stowarzyszeniu i spotkała się z wieloma scenami, które ją przeraziły i poruszyły - główni nauczyciele, którzy okazywali spokój i świątobliwość publicznie, prywatnie wrzeszczeli i krytykowali innych na spotkaniach i zachowywali się w sposób, który przeczył duchowym naukom, które głosili.
Odsunęła się więc od grupy. Lata później, kiedy doświadczała znaczącego stresu w życiu, powróciła do buddyzmu i dołączyła do kilku innych grup. Uczęszczała na studia, była uczona przez zakonnice i odkryła, że są bardzo nietolerancyjne wzgledem różnic, tłumiąc wszelkie pytania i wątpliwości, i w sposób lekceważące czyniły uwagi pod adresem innych grup.
Przez okres kilku lat, była świadkiem wielu rzeczy, które nie przestawały ją szokować i niepokoić.
W końcu stała się bardzo zła i reaktywna, mimo że kontynowała praktykę na własną rękę.
Nie czuła, że może o tym swobodnie z kimś porozmawiać, więc ukrywała swój ból przez wiele lat.
Teraz, gdy miała możliwość wyrażenia samej siebie, Jasmine była bardzo zła i pełna energii. Czuła w końcu, że może się komuś wygadać. Zachęciłem ją do tego, podkreślając, że w terapii w istocie jest wiele swobody ku temu, by mówić o swoich doświadczeniach i uczuciach.
Stała się jeszcze bardziej energiczna. Przyniosłem poduszkę i zachęciłem ją, by posadziła na niej pierwszą osobę, z którą chciałaby porozmawiać.
Rozmawiała z mnichem, który był głową jednej z organizacji, której była członkiem. Była na niego bardzo zła, wymieniając całą listę powodów. Jednakże musiałem jej przerwać, by poprosić, aby dodała "jestem z tego powodu bardzo zła" do każdego ze zdań. Co często dzieje się w takich sytuacjach to to, że osoba ma bardzo długą listę brudów do wyprania, jednak może ona unikać wliczania w to siebie lub wyrażania uczuć, jakie żywią. Staje się to wtedy diatrybą, która nie jest z reguły użyteczna czy lecznicza. Powoduje piętrzenie się energii, niż raczej jej uwalnianie. Powoduje też, że osoba dystansuje się od swoich silnych emocji, projektując je na innych. Niezbędnym jest więc, by upewnić się, że każde krytyczne stwierdzenie jest w kontakcie z uczuciami.
Trudno było jej to osiągnąć. Często ludzie zaangażowani w religijność czy duchowość przez długi czas praktykują dystansowanie się od emocji.
Powiedziała do mnicha "chciałabym zdjąć twoje szaty, uczynić cię zwykłą osobą".
Zachęciłem ją więc, by sobie to wyobraziła.
Zachęciłem ją również, by użyła przekleństw, jakie przychodzą jej do głowy - to kolejny sposób, by druga osoba w pełni wyraziła swoją frustrację, szczególnie gdy zazwyczaj nie przeklina.
Po tym przeszliśmy kolejno przez ludzi, z którymi miała niedokończone interesy, głównie z osobistościami religijnymi, jednak również z jedną grupą religijnych ludzi.
W końcu poczuła ogromną ulgę, kamień, który przez tak długi czas nosiła, spadł jej z serca.
Była w stanie wyrazić stwierdzenie - "Nie jestem już dłużej buddystką'. Zasugerowałem, by wyraziła zdanie o efekcie, który osiągnęła "podążam za swoją własną prawdą" (zdanie, którego już wcześniej użyła). Było to integrujące stwierdzenie - ona, posiadająca swoją własną duchowość, nie zależna dłużej od innych i będąca w stanie zdefiniować, co to dla niej znaczy.
Psychoterapia ogólnie, a Gestalt w szczególności, może być użyta w bardzo efektywny sposób, by poradzić sobie z tego typu religijnymi okaleczeniami. Bez takiego terapeutycznego wsparcia, zwykle się je zakopuje, wraz z negatywnymi konsekwencjami zarówno emocjonalnymi, jak i duchowymi.

Wednesday, 28 December 2016

Case #98 - Odwilż w związku

Katie powiedziała o swoim związku z jej mężem.
Był bardzo bolesny przez długi czas. Nie uprawiali seksu od 10 lat. Czuła, ze jest dla niego siostrą albo bratem - "rodziną", lecz bez poczucia intymności.
Był uparty jak osioł, samolubny, nieczuły i dominujący. Dzieci również się od niego udsunęły z tychże powodów.
Spędziła kilka ostatnich lat pracując nad sobą, szukając szczęśliwości.
Wybrali się na rodzinne wakacje. Dzieci, teraz starsze, wyszły gdzieś na noc, zostali sami we dwoje.
Podszedł do niej i ją przytulił. Była zaszokowana, przerażona i bardzo spięta. Nie czuła wobec niego ciepła na fizycznym poziomie i czuła się bardzo niekomfortowo zarówno ze swoimi reakcjami, jak i jego działaniami.
Kiedy wrócili do domu, zaczął się zmieniać. Porzucił swoje wojownicze podejście. Zaczął robić dla niej miłe rzeczy.
Była bardzo nieufna, trzymała w sobie mnóstwo strachu. Co, jeśli to była tymczasowa zmiana? Co, jeśli znów spróbuje się do niej zbliżyć?
Zauważyłem, że jeśli będzie działać powodowana strachem, to w istocie może być tymczasowa zmiana, a jej działania sprawią, że wszystko wróci do dawnego stanu. Była to konfrontacja z jej własnymi wyborami i odpowiedzialnością za utrzymanie aktualnego stanu rzeczy, sprawdzanie jej poświęcenia dla sprawy, niezależnie od tego, jak bardzo narzeka.
To była głębszy temat do przyszłej pracy.
W tej jednak chwili, zasugerowałem, by zastanowiła się, jak i w jakim stopniu byłoby dla niej komfortowe dać jej mężowi "nagrodę" za te zmiany.
Jest to związane z zasadą dawania i brania w związku. Między małżonkami kluczowym jest, by istniała podstawowa równowaga. W tym przypadku jasnym było, że to ona więcej brała, a on więcej brał. Mimo narzekań, jakie ona może mieć odnośnie tej sytuacji, trzeba też przyznać, że sama kreowała i utrzymywała tę nierównowagę. Próbując zrobić coś nowego w ostatnim czasie, miała wpływ na systemową równowagę.
Jednym z rezultatów było to, że zaczął jej dawać, zamiast tylko brać.
Jednakże, takie zachowanie z jego strony może być kontynuowane wtedy, gdy spotka się ze wzajemnością, w przeciwnym razie ponownie wpadną w błędne koło, w ktorym się znajdowali.
Jej rola w tym wszystkim, to dawać coś w zamian, nieważne jak małe by to było.
To jednak skonfrontowało ją z jej zgorzknieniem i urazą, którą musiała przezwyciężyć, by pozwolić na rozwinięcie się czegoś nowego.
Jej obawą było, że on "źle zrozumie" życzliwość z jej strony. Zwróciłem jej uwagę, że zbyt daleko wybiega w przyszłość. Skupienie musiało znajdować się na tym, co jest teraz - na tym, ile jest w stanie dać i na tym, jaki wiele chce od niego przyjąć, albo jak blisko gotowa była być z nim. Musiała mu wyjaśnić, że była w stanie postępować krok po kroku ku niemu i potrzebowała, by on poruszał się tym samym tempem.
Kiedy związek tkwi zamarznięty przez długi czas, wygląda tak, jakby nie mógł się już nigdy zmienić. Jednak Teoria Pola mówi nam, że zmiana jest podstawą życia, rzeczy ciągle się zmieniają. Kiedy dotkniemy tego strumienia życia, dostrzeżemy i poczujemy, jak rzeczy szybko się zmieniają. Kwestią jest zatem, jak wiele wsparcia ludzie otrzymają, by zintegrować w sobie zmianę.
W Gestalt zorientowani jesteśmy bardziej na małe zmiany, niż na wielkie i dramatyczne. Kwestią jest zawsze, w jaki sposób możemy wesprzeć kogoś zewnętrznie i wewnętrznie, kiedy można wyrazić możliwości wyboru i w jaki sposób osoba może znaleźć swój własny kompas, a nie tylko działać w odniesieniu do oczekiwań innych.

© Lifeworks 2012

Contact: admin@learngestalt.com

Who is this blog for?

These case examples are for therapists, students and those working in the helping professions. The purpose is to show how the Gestalt approach works in practice, linking theory with clinical challenges.

Because this is aimed at a professional audience, the blog is available by subscription. Please enter your email address to receive free blog updates every time a new entry is added.

Gestalt therapy sessions

For personal therapy with me: www.qualityonlinetherapy.com

Enter your email address:

Delivered by FeedBurner

© Lifeworks 2012

Contact: admin@learngestalt.com

w językach:

HOME

Informed Consent & Rates

PROFESSIONAL TRAINING

Gestalt Therapy Defined

PROFESSIONAL SERVICES

PAYMENTS

OTHER STUFF

Links

Book:Advice for Men about Women

BLOGS

• English

Bahasa

Čeština

Deutsch

Español

Français

Greek ελληνικά

Hindi हिंदी

Magyar

Melayu

Italiano

Korean한국의

Polski

Português

Română

Russian Русский

Serbian српски

Chinese 中文

Japanese 日本語

Arabic العربية

English Bahasa Čeština Deutsch Español Filipino Français ελληνικά हिंदी Magyar Melayu Italiano 한국의 Polski Português Română Русский српски 中文 日本語 العربية

If you are interested in following my travels/adventures in the course of my teaching work around the world, feel free to follow my Facebook Page!

Can you translate into Polish? I am looking for volunteers who would like to continue to make this translation available. Please contact me if you would like to contribute.

Interested in Gestalt Therapy training?

Contact us!

vinaysmile

This Gestalt therapy blog is translated into multiple languages. You are welcome to subscribe

logosm1

Links

Career Decision Coaching

Here

and here

Lifeworks

Gestalt training and much more

http://www.depth.net.au

For Men

Here is a dedicated site for my book Understanding the Woman in Your Life

http://www.manlovesawoman.com

The Unvirtues

A site dedicated to this novel approach to the dynamics of self interest in relationship

http://www.unvirtues.com

Learn Gestalt

A site with Gestalt training professional development videos, available for CE points

http://www.learngestalt.com

We help people live more authentically

Want more? See the Archives column here

Gestalt therapy demonstration sessions

Touching pain and anger: https://youtu.be/3r-lsBhfzqY (40m)

Permission to feel: https://youtu.be/2rSNpLBAqj0 (54m)

Marriage after 50: https://youtu.be/JRb1mhmtIVQ (1h 17m)

Serafina - Angel wings: https://youtu.be/iY_FeviFRGQ (45m)

Barb Wire Tattoo: https://youtu.be/WlA9Xfgv6NM (37m)

A natural empath; vibrating with joy: https://youtu.be/tZCHRUrjJ7Y (39m)

Dealing with a metal spider: https://youtu.be/3Z9905IhYBA (51m)

Interactive group: https://youtu.be/G0DVb81X2tY (1h 57m)