lifeworksgestaltl1

Wednesday, 10 June 2015

Case #59 - Tęsknota za spotkaniem

Po grupowej terapii Trevor skontaktował się ze mną, ponieważ doknął go głęboki smutek.
Zadałęm w grupie ćwiczenie, by kreatywnie zbadać agresję. Uczestnicy stawali twarzą w twarz i przepychali się na ręce. Zaleceniem było, by znaleźć równą siłę, co znaczyło, że silniejsza osoba musiała się dostosować.
Trevor był najsilniejszy w grupie. Robiąc to z innym mężczyzną, poczuł chęć rywalizacji i popchnął go zbyt mocno, powodując, że inna osoba się przewróciła.
Po tym zwróciłem mu wagę, że zadaniem było znaleźć punkt wspólny, niż raczej kogoś przytłoczyć.
Wyglądał na smutnego. Zrozumiałem to, że z powodu jego silnej osobowości, rzadko mógł spotkać w życiu kogoś równego. Oddziałało to na Trevora i poruszyło go dogłębnie.
Spytałem go co czuje - złość w jego dłoniach i smutek w jego sercu.
Zaproponowałem więc eksperyment - stanęliśmy, przepchnął mnie na ręce i poczuł złość w swych rękach. Potem się zatrzymałem i zaproponowałem, by poczuł smutek w jego sercu, gdy go przytulę. Powtarzaliśmy to kilkukrotnie.
Pozwoliło mu to sprostać tym emocjom. Kiedy to zrobiliśmy, wypowiedział słowo 'tatuś'... miało to na pewno związek z jego relacją z ojcem. Nie musieliśmy jednak zagłębiać się w to na tym etapie, ponieważ skupialiśmy się raczej na kontakcie interpersonalnym i pełnym doświadczeniu jego uczuć.
Powiedział 'od bardzo długiego czasu poszukiwałem nauczyciela'. Zasugerowałem, że w istocie szukał kogoś równego sobie. Określiło to dynamikę, w którą miałby jakiś wkład, niż raczej być zależnym ode mnie w zapewnianiu kontaktu.
Przytuliliśmy się. Podniósł mnie z ziemi. Potem to ja jego podniosłem. Chwycił mnie i obrócił kilka razy. Zrobiłem to samo.
Czuł się bardzo usatysfakcjonowany - spotkanie, z którym tęsknił od dawna.
Oczywiście inni terapeuci mogliby nie być w stanie sprostać mu fizycznie w ten sposób, lecz pomimo tego zawsze istnieje możliość, by znaleźć odpowiedni sposób - to esencja Gestalt.

Friday, 5 June 2015

Case #58 - Kiedy słowa tracą na znaczeniu

Kiedy ktoś podnosi wiele problemów, musimy je otworzyć, szukając czegoś, co w Gestalt nazywamy 'figuralnym' (figural) - konkretny temat, który posiada w sobie najwięcej aktualnej energii.
To, co rzuciło mi się w oczy z Trevorem, to jego stosunek do jego obecnego życia. Był bardzo zainteresowany życiem duchowym i myślał nawet o tym, by zostać mnichem. Obecnie był drugi raz żonaty, miał dziecko, był temu bardzo oddany.
Pomimo tego pozostawał niespokojny. Drugim biegunem, który się ujawnił w jego stabilnym życiu rodzinnym były 'góry'. Kiedy to zbadaliśmy, stało się jasne, że reprezentowały zew natury, prostsze życie, przytulanie drzew, poczucie więzi z ziemią, czas duchowej praktyki.
W Gestalt bardzo interesuje nas biegunowość, szczególnie, gdy staje się ona 'rozdzielona'. Pracujemy nad powiększaniem świadomości i posiadania po obu stronach.
Zbadałem więc uczucia po obu stronach - jego życiu rodzinnym i jego zewowi ku górom. Czuł się w porządku z myślą, że mógłby zacząć z inną rodziną, jednak wciąż czuł się nieusatysfakcjonowany, niespokojny.
Stało się jasne, że nie był w pełni podzony z życiem, które wybrał - był w nim tylko częściowo, a część jego serca żyła innym snem.
Spędziłem z nim nieco czasu, wyrażając jak bardzo rozumiem jego tęsknotę i przeżyłem coś podobnego w przeszłości. Takie stwierdzenia wyrażające więź są ważne w Gestalt - nie jako technika empatii, lecz jako autentyczne stwierdzenie o więzi międzyludzkiej.
Podzieliłem się swoimi poglądamy na temat duchowości, natury, życia rodzinnego, utracie swojej wizji siebie, jako mnicha. Siedzieliśmy w głębokiej ciszy przez wiele minut. Nie było niczego do powiedzenia. Nie mogłem mu pomóc; dokonał swojego wyboru, a to były jego konsekwencje. Nie były ani złe, ani dobre. Było to zarówno bolesne, jak i przyjemne. Zarówno na tym tracił, jak i zyskiwał. Nie było żadnego ułatwienia, nie istniał żaden problem do rozwiązania, żaden rozumiany wgląd do zakomunikowania.
Jedynie spotkanie.
Po czym coś w milczeniu zmieniło się w nas obojgu.
Podziękował mi. Tyle wystarczyło.
Zdarza się w terapii tak, że należy porozmawiać, pomóc, zbadać. Ale bywa i tak, że wystarczy być z tym, co jest. Być z drugą osobą w miejscu, w którym nie ma żadnych rozwiązań.
Doświadczenie było bardzo głębokie emocjonalnie i obaj poczuliśmy się mocno poruszeni. Trevor poczuł się głęboko zrozumiany i w pełni poznany.

Tuesday, 26 May 2015

Case #57 - Zachęta do konspiracji

Tak szybko, jak Annabelle zaczęła mówić, poczułem się niekomfortowo. Chciała oczywiście opowiedzieć swoją 'historię' o tym, jak bardzo myliła się w pewnych sprawach i o tym, jak śmiało chciała pomóc innym w rodzinie, etc. Zauważyłem, że staję się nieuważny i nie chciałem tak naprawdę jej słuchać. Widziałem, że mogła po prostu mówić, wypełniając przestrzeć, nie pozwalając naprawdę na żaden wpływ - wyglądało na to, że chce po prosty ponarzekać.
Po chwili zapytała mnie o pewną rzecz związaną z jej opowieścią. Jednak ponownie czułem się niekomfortowo, jako że wyglądała na taką, która ma wiele pytań... co czyniło mnie pewnego rodzaju ekspertem w rozwiązywaniu jej problemów.
Nie powiedziałem jednak niczego o moich emocjach. Rozmawiałem z nią, jednak odmawiałem odpowiadania na jakiekolwiek z pytań, prosząc ją, by zmieniła je w stwierdzenia.
To częsty kierunek w Gestalt, ponieważ często pytania są sposobami unikania odpowiedzialności. Stwierdzenia pozwalają osobie być tym, kim są, co czują i czego chcą w bardziej bezpośredni sposób.
Niczego nie powiedziałem, ponieważ mogłem wyczuć swoje reakcje i chciałem zrozumieć lepiej siebie w tej miejscu. Usiadłem ze swoimi uczuciami i spróbowałem zrozumieć, jakie jest moje doświadczenie.
Za każdym razem, gdy Annebelle mówiła wszystko działo się tak samo, a ja miałem te same reakcje, wliczając w to proszenie ją o stwierdzenia. Tylko tyle mogłem zrobić, by złamać wzorzec, a nie chciałem być wepchnięty w rolę, którą mi oferowała - wspaniałej mądrej osoby.
Było to jednak wystarczające, by przykuć jej uwagę. Zwracając ją samą na jej własne doświadczenie dało jej inne doświadczenie i ponieważ zrobiłem to w neutralny sposób, była w stanie lepiej dostrzegać swoje uczucia.
Dyskutowaliśmy problem autentyczności. Nagle powiedziała - 'Chcę szczerego wsparcia od ciebie, co o mnie sądzisz?'
Wziąłem oddech, jako że był to wstęp do pogłębienia naszej relacji, ale musiałem również postępować bardzo ostrożnie, bo zdałem sobie sprawę z delikatności, jaka towarzyszyła temu pytaniu. Z tym pytaniem chciałem zacząć, ponieważ osądziłem, że jest to bardziej autentyczne pytanie.
Ponieważ siedziałem od jakiegoś czasu z własym doświadczeniem jej, byłem w stanie nazwać coś, nie bezpośrednio o niej, ale o swoim własnym doświadczeniu.
Powiedziałem - 'kiedykolwiek mówisz, zaczynam doświadczać, że zachęcasz mnie do bycia podejrzliwym... czuje się zmuszony do zgadzania się z tobą, potwierdzania twojego punktu widzenia na rodzinę i tego, jak byłaś traktowana. Czuję się z tym bardzo niekomfortowo, ponieważ nie chcę cię odrzucać, ani nie chcę się do ciebie przyłączać'.
Było to nazwanie mojego własnego autentycznego doświadczenia w sposób, który zostawił jej miejsce na odpowiedź. Była to moja próba wyrażenia stwierdzenia, które nie powodowałoby uczucia wstydu - bardzo istotnym w momencie dawania wsparcia.
Annabelle uśmiechnęła się szeroko. Powiedziała - 'dziękuję. Inny również mi to mówili, jednak nikt tak jasno, jak ty. Wiem o czym mówisz. Czuję, jakbym chciała przeciągnąć ludzi na moją stronę.'
Potem odbyliśmy bardzo cenny dialog. Podkreśliłem, że byliśmy wtedy dwiema różnymi stronami bycia podejrzliwym - mogłaby to być zabawana rzecz. Zbadaliśmy kilka stron tego i Annabelle wyraźnie się odprężyła, ja również! Nastąpiła zmiana w moim doświadczeniu... po tym byłem w stanie nazwać moje doświadczenie. Doświadczyła bycia dostrzeżoną.
To kontakt 'ja-ty', który szukamy w Gestalt i jest podstawą dla pogłębiania relacji.

Sunday, 17 May 2015

Case #56 - Mała dziewczynka potrzebuje uwagi

Wendy powiedziała o pragnieniu posiadania partnera. Rozwiodła się i prowadziła firmę. Powiedziała o tym, jak nieuważna jest w stosunku do swoich pracowników i o tym, jak bardzo nadaje się do biznesu i nigdy nie okazuje swojej słabych punktów. Skontrastowała to z cierpliwością, którą widziała we mnie.
Przedyskutowałem z nią kwestię mocy - umiejętność bycia dobrym w biznesie, bezpośrednim, przyjemność z posiadania wszystkiego pod kontrolą, bycia szefem.
Wyglądała na bardzo zażenowaną, kiedy mówiłem, bawiąc się dłoniami...przypominając mi małą dziewczynkę. Spytałem ją jak młodo się czuje - powiedziała, że na 10 lat, spytałem co się stało, gdy była w tym wieku.
Spytałem o cierpliwość w jej rodzinie. Jej ojciec uderzył ją, gdy miała 10 lat, ponieważ opuściła się w nauce. Tak naprawdę to regularnie bił jej młodszego brata. Jednak publicznie był bardzo ciepliwym człowiekiem, który miał mnóstwo czasu dla innych.
Podkreśliłem, że cierpliwość, którą we mnie widziała, jako terapeucie, mogła uczynić ją nieufną, ponieważ pytaniem było: czy wybuchnę jak jej ojciec?
Zgodziła się. Powiedziała, że problemem było, że nie miała zbytniego zaufania do mężczyzn. Jej pierwszy mąż również był bardzo niecierpliwy, zainteresowany wyłącznie tym, co ona mogła zrobić dla niego. Powiedziała, że chciała tylko znaleźć innego partnera.
Zdradziła, że powodem jej opuszczenia się w nauce było to, że uczęszczała do szkoły z internatem i była w niej bardzo gnębiona i nękana. Jej rodzice nie mieli o tym pojęcia i w ogóle ich to nie interesowało. Czuła się bardzo samotna.
Siadłem bliżej niej, przemówiłem do niej, dostrzegając jej wrażliwość, jej delikatność i to, że kiedy była młoda, musiała odczuwać potrzebę akceptacji, niż raczej bycia częścią kogoś. Kogoś, kto byłby zainteresowany jej problemami, niż raczej osiąganymi przez nią stopniami.
Zaczęła płakać, mięknąć jeszcze bardziej. Zadeklarowałem, że jestem nią zainteresowany, bez żadnego przymusu, że powinna być inna. Wydawała się być bardzo głodna takiej uwagi i siedzieliśmy w ten sposób przez pewien czas, kiedy ja zachęcałem ją, by wchłaniała to doświadczenie.
Podkresliłem, że ta część niej potrzebowała opieki, uwagi i naturalnego dojrzenia, zanim stanie się silniejsza, dzięki czemu mogłaby wejść w trwałe relacje.
W Gestalt nie tylko zagłębiamy się w przedstawiane przez klienta problemy - co jest również ważne to to, czego jestem świadom, jako terapeuta - coś, z czymś oni w ogóle nie muszą mieć do czynienia. Potem wnosimy to do obecnej świadomości i badamy kontekst - najczęściej rodzinę, jednak nie zawsze. Potem przenosimy z powrotem do teraźniejszości informacje o Polu, do terapeutycznej relacji.
Robiąc to, tworzymy czysty terapeutyczny wzorzec, proces, dzięki któremu możemy kontynuować pracę z tematem, który pierwotnie ustaliła - pragnienie posiadania innego partnera.

Wednesday, 6 May 2015

Case #55 - Kreatywna pustka

Betina powiedziała o strachu przed śmiercią męża - w jej rodzinie zdarzyły się wczesne śmierci, wróżka przepowiedziała jej, że mąż może umrzeć, a on sam zawsze przychodził do domu późną nocą.
Podczas gdy rozmawialiśmy, stało się dla mnie jasne, że problemem było to, że on ją zaniedbywał - wracał późną nocą do domu, pił i uprawiał hazard z jego przejaciółmi; kiedy wracał do domu, zachowywał się głośno i nierozważnie, budząc ja. Spędzał mało czasu z rodziną i stracił cały rodzinny majątek na hazardowaniu.
Trwało to przez większość jej małżeństwa, od kilku dekad. Z systemami rodzinnymi, w których istnieje element nadużycia, który się powtarza, powstaje współtworzony aspekt dynamiki, który zwykle związany jest z kontekstem w Polu.
W tej chwili była zła, jednak rzadko kiedy ze sobą rozmawiali.
Podkreśliłem, że razem z uczuciem bólu w związku z jego śmiercią, prawdopodobnie czuje ulgę. Zgodziła się. W Gestalt jesteśmy zainteresowani oboma biegunami.
Spytałem czego ode mnie oczekuje - powiedziała, że jakieś wskazówki, co dalej robić.
Ujawiniła również, że jej ojciec był podobny - późno wracał do domu, hazardował. To wskazuje na pole.
Było dla mnie jasne, że to poważna, umocniona i bardzo osłabiająca sytuacja.
Jej mąż zwierzył się jej szwagierce, która później skrytykowała Betinę.
Kiedy o tym opowiadała, szczypała się. Zachęciłem ją, by 'uszczypnęła' swoją szwagierkę i położyłem przed nią poduszkę. Była bardzo niechętna, szczypiąc się jeszcze bardziej. Starałem się być bardziej zdecydowany - nalegając, żeby spróbowała z poduszką - wskazując na to, że to przecież 'tylko poduszka' i nie będzie żadnych reperkusji. Było to dla niej trudne, jednak udało jej się to zrobić, zatapiając palce w poduszce. To coś, co nazwyamy w Gestalt 'retroflekcja' (retroflection) - robienie sobie czegoś, czego nie zrobilibyśmy innym.
Zaprzęgłem do tego również słowa. Wtedy ujawniła, że byli też inni członkowie rodziny, którzy się w to mieszali i krytykowali ją.
Zatrzymałem więc proces. Cały procem ujawnił umocnioną bezsilność, brak wsparcia i międzypokoleniony wzorzec, który cechował się nadużyciami w relacjach. To nie było coś, co można było rozwiązać poprzez proste wskazówki, jak 'tego nie rób'. A ilość wymaganego wsparcia, by z tego wyjść wydawała się ogromna, nierealna, by próbować zrobić to w ciągu jednej sesji - to bardzo ważne, by znać swoje ograniczenia, jako terapeuci i nie próbować zrobić czegoś, co daje fałszywe nadzieje.
Zwiększyłem więc jej świadomość, zmierzając w przeciwnym kierunku. Spytałem ją, czy uważa, że wszyscy mężczyźni są samolubni, jednak powiedziała, że nie. Potem podzieliłem się z nią tym, że ja myślę, że w pewnym stopniu są. Powiedziała - 'cóż, przyzwalam na to'. W tym wypadku zrobiła krok w stronę wzięcia części odpowiedzialności, bez 'konfronotowania się' ze mną.
Spojrzałem na nią i powiedziałem, że widzę, jak jest nieszczęśliwa. Był to moment pojednania. Nie chciałem próbować ratować ją z tego miejsca czy naprawiać czegoś - oczywiście nie do stopnia, że nie chciałbym widzieć dla niej innego życia.
Usiadłem z nią, w tym miejscu. Nazwałem to, co widzę - sytuację, która była również podobna do doświadczenia jej matki. Sytuację, która trwała od dekad. Sytuację, które wydawała się stawać gorszą i gorszą. I sytuację, w której utknęła, pomimo posiadania wiedzy psychologicznej.
Podkreślenie depresyjnej natury sytuacji, było sposobem na nie zbagatelizowanie tego. Niczego nie skomentowałem, nie osądzałem, nie sugerowałem, tylko przytakiwałem. W ten sposób mogłem ją widzieć i siedzieć obok niej, patrząc na rzeczy takimi, jakie są.
W Gestalt nazywamy to 'siedzeniem w kreatywnej pustce'. Nie wygląda na kreatywną, jednak siedząc w niej, bez wpadania, bez uciekania, coś innego może się pojawić.
Powiedziała, 'cóż, przestaliśmy rozmawiać i jest to lekkim wytchnieniem'. Mam - podkreśliłem, że w istocie jej małżeństwo już umarło. Więc co teraz?
Spytałem, jaka jest procentowo szansa na zmianę. Spodziewałem się bardzo niskiej liczby. Jeśli powiedziałaby, że zerowa, popracowałbym z nią nad tym, jak się z tego wydostac.
Jednak zaskoczyła mnie, mówiąc, że 15%. To znaczyło, że istniała szansa na zmianę.
Spytałem ją co to za sobą pociąga - był to wstęp do jakichś możliwych rozwiązań.
Powiedziała, że mogłaby znaleźć sposób na to, by być szczęśliwszą. Wydawało się to dobre - subiektywne rozwiązanie, dobre na początek.
Potem spytałem o więcej, powiedziała, że mogłaby się skupić bardziej na dzieciach, ale podkreśliła, że już to robiła, by poradzić sobie z małżeństwem.
Wyróżniła kilka innych sposobów na to, co mogłoby ją bardziej uszczęśliwić. Jednak chciałem od niej czegoś więcej - jakichś objektywnych działań, które mogłby zmienić jej związek.
Powiedziała, że jej mąż narzeka, że już nie robi mu śniadań. Wciąż chciał zatem nieco opieki, tęsknił za tym.
Spytałem ją więc o co - quid pro quo - mogłaby go poprosić, jeśli zrobiłaby mu śniadanie. Powiedziała, że o czas z rodziną. Brzmiało to jak dobry start - nie nazbyt intymny, jednak sygnał zwracający na coś innego uwagę. Poprosiłem ją powiedziała ilościowo ile jej chciała i jak często. Potem zasugerowałem, że mogłaby mu zaoferować śniadanie tylekroć.
Podkreśliłem, że jeśli zamierzała stworzyć z prochów nowy związek, może potrwać to kilka lat i będzie potrzebowała wielkich ilości wsparcia w trakcie.
W Gestalt jesteśmy zadowoleni z każdego jednego zintegrowanego kawałka w danej chwili.
W tym wypadku coś wyłoniło się z pustki i wszystko to sama osiągnęła, niż raczej wynikało to z tego, co kazałem jej robić. Moją 'wskazówką' było skierowanie jej uwagi najpierw na to 'co jest', a potem, by pomóc osadzić ją w wyłaniającej się figurze tego, do czego jest zdolna.

Wednesday, 29 April 2015

Case #54 - Godząc diabła i Boga

Angelica była lekarzem, jednak ostatnio zmieniła swoją profesję. Miała dziecko i pragnęła kolejnego, jednak bardzo się tego obawiała. Powiedziała, kiedy już ustanowiliśmy kontakt, że była zaniepokojona tym, jak wygląda w moich oczach. Powiedziałem jej, co do tej pory zaobserwowałem, by utworzyć nieco relacyjnego gruntu... wliczając piękną bransoletkę, którą miała na sobie, od jej męża.
Była ginekologiem i, jako część jej pracy, dokonywała aborcji. W czasie, gdy je wykonywała, nie czuła niczego, to była jej praca. Jednak później tak naprawdę nie czuła radości, przyjmując porody - to również była część jej pracy.
Lata później zaczęła terapię i zaczęła zwracać uwagę na swoje emocje. Wliczał się w to ból, powstały wskutek przeprowadzania aborcji. Nie miało to nic wspólnego z ideologią czy przekonaniami - miało to do czynienia z emocjonalnym wpływem ponad dekady w wykonywaniu aborcji.
Ostatnimi czasy poroniła i postrzegała to, jako rodzaj kary. Odnotowała bóle głowy, jednak reszta jej ciała była drętwa. Było to dla niej intensywnym przeżyciem mówić o tym, płakała. Zaproponowałem przerwę. Kiedy mamy do czyniania ze zbyt wieloma emocjami do pogodzenia, osoby odcinają się. Rzucając się więc w terapię nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem. Przerwa pozwoliła nam się cofnąć i nawiązać relacyjny kontakt, opowiedając jej o tym, jak ja ją widzę - czuję wobec niej wielkie współczucie i nie żywiłem negatywnych osądów. Uspokoiła się nieco.
Spytałem ją co czuła w swym łonie. Powiedziała - czerń. Ponownie, intensywność była dla niej za duża. Zamykała się w sobie. Poprosiłem ją, by utrzymywała ze mną kontakt wzrokowy - w innym razie pozostanie w zamkniętym systemie. Powiedziałem, że jej bransoletka sprawia wrażenie, jak gdyby były na niej jeszcze inne kolory - bransoletka miała kilka czarnych koralików, ale też kryształki i piękną różową obwódkę. Powiedziałem, że róż byłby całkiem podobny do koloru jej łona - jako lekarz wiedziała, że to prawda. Mówiąc to, osadziłem w niej coś solidniejszego, niż jej projekcję 'czerni' i skierowałem ją w stronę uczucia życia i krwi.
Kiedy rozmawialiśmy, zaciskała pięści. Zauważyłem to - sprowadziliśmy świadomość do kluczowych punktów ekspresji enerii, pomagając im pełniej wypłynąć na powierzchnię.
Powiedziała, że czuje złość. Działo się tak kilka razy podczas naszej rozmowy. To coś, co w Gestalt nazywamy 'pojawiającą się figurą' (emerging figure), coś równoległego do prezentowanego problemu. Można się na niej skupić lub ją wyolbrzymić.
Powiedziała, że czuła się, jakby znajdowała się ciemnym miejscu i chciała się z niego wydostać.
Złość zatem powodowała dynamikę energii, której potrzebowała do stworzenia jakichś zmian. Jednak sugerowanie czegoś, jak uderzanie poduszek niekoniecznie jest tym, czego klient potrzebuje.
Spytała na kogo była zła - na siebie, powiedziała.
Spytałem, co by sobie powiedziała. Powiedziała, że czuje się jak diabeł i kontynuowała, mówiąc sobie, jak złą osobą jest i jak bardzo nie zasłużyła na posiadanie więcej dzieci.
Ponownie poprosiłem ją o chwilę przerwy - była to bardzo bolesna rzecz.
Spytałem ją, czy żywi jakieś duchowe przekonania. Powiedziała, że nie.
Wskazałem na to, że wierzy w diabła, więc gdzieś musi istnieć bóg. Szukałem jakiegoś rodzaju odkupienia w tym piekielnym miejscu. Podkreśliłem biegunową naturę rzeczy - część Gestalt zorienowaną na holizm.
Zgodziła się. Poprosiłem ją więc, by wybrała dwa obiekty, reprezentujące diabła i boga.
Trzymała się diabła, jednak potem umiejscowiła go obok symbolu boga. Powiedziała, że bóg śpi i że chce go obudzić. Uderzała nim o podłogę, lecz wciąż z niej spadał. Chciała, by samoistnie wstał. Wcieliłem się więc w 'boską moc' i ustawiłem go na prosto.
Poprosiłem ją by wyczuliła zmysły na figurę boga. Nagle stała się zmęczona. Zasugerowałem więc, by zdrzemnęła się na chwilę. Kiedy się o mnie oparła, zasugerowałem, że kiedy się obudzi, będzie w stanie poczuć energię życiową, kłębiącą się w jej łonie.
Odpoczęła kilka minut, po czym otworzyła oczy. W istocie była w stanie przyjąć błogosławieństwo życia od symbolu boga. Poczuła ciepło w swoim ciele i łonie. Potem umiejscowiła 'diabła' za 'bogiem'... idealny przykład integracji. Zgodziła się, że diabelskiej mocy jest swego rodzaju siła, która mogła użyć.
W Gestalt zawsze chcemy ucieleśnić abstrakcyjne rzeczy, w tym wypadku była to biegunowość. Potrzebowała odpowiedniego wsparcia, dzięki któremu mogła osiągnąć cel - integrację.

Friday, 24 April 2015

Case #53 - Zbyt wiele picia czy zbyt wiele dawania?

Tom pił, zbyt wiele, zbyt często. Robił to od wielu lat. Czasem rzucał, czasem wracał znowu.
Abby nie była szczęśliwa i coraz częściej zwracała uwagę na rzeczy, które powinny się zmienić. Problem w tym, że się zmieniły - przestał pić, udało im się prowadzić lepsze życie przez chwilę, potem w jakiś sposób wszystko zaczęło się od nowa.
Abby chciała dobrego związku. Chciała bliskości, kontaktu, szczerości. Byli razem od długiego czasu i nie chciała tak po prostu porzucić tej znajomości. Narzekanie nie pomagało, tak samo, jak poddanie się rutynie. Abby była bardzo sfrustrowana. Tom nie był w stanie utrzymać zmian, których ona naprawdę potrzebowała.
Nie było wątpliwości, że Tom miał problem z alkoholem. Jasnym było, że zupełnie nie miał nad nim kontroli i jasnym było również, że jego wysiłki w zaprzestaniu picia skutkowały jedynie na określony okres czasu - czasem 6 miesięcy, jednak zaraz po tym zaczynał od nowa.
Wydawało się, że Abby robiła wszystko, co mogła. Postawiła sprawę jasno. Określiła granice. Przyszła na terapię po pomoc.
Z punktu widzenia Pola, uzależnienie nie jest czymś 'w' osobie, lecz czymś 'w' rodzinie czy związku. Podtrzymywane jest przez więcej niż jedną osobę, pomimo tego, jak w tej sprawie,  że Abby starała się zrobić, co mogła. Jej uczestnictwo nie było dla niej jasne - wydawało się, że nie chce niczego więcej, jak wolnego od uzależnień związku.
Ojciec Abby był despotyczny, obelżywy, często złośliwy. Jej potrzeba opieki, bycia wysłuchaną nie była zaspokojona. Nauczyła się, by być pomocną dziewczynką, jako próbę uzyskania jakiegokolwiek uznania.
To coś, co nazywamy w Gestalt 'kreatywnym przystosowaniem' (creative adjustment). Wtedy miało to sens, lecz teraz, jako dorosła, Abby odkryła, że utknęła - kreatywne przystosowanie dłużej nie działało.
Odkryła, że to coś, co popchnęło ją w stronę pielęgniarstwa - dbanie o innych i ich potrzeby. I dokładnie to robiła z Tomem.
Kiedy to zbadaliśmy, Abby zdała sobie sprawę, że jej pomocność zawierała rodzaj dawania prezentów. Jeśli dawała innym, mężczyznom, stawała się dzięki temu użyteczna, chciana, uznana, potrzebna.
I była to dokładnie sytuacja z Tomem. Potrzebował jej i stawał się bardzo smutny, jesli wpadła w złość czy się wycofała. Nie mogła znieść widoku jego smutku, więc zawsze wracała.
Kluczem było odkrycie, że jej pomocność była również rodzajem manipulacji: 'jeśli coś ci dam, wtedy będziesz mnie potrzebował i mnie nie zostawisz'.
Ważnym była zmiana kierunku - Abby była teraz w stanie jaśniej widzieć nie tylko uzależnienie Toma, lecz także jej własne powtarzające się manipulatywne zachowanie - dawanie, by osiągnąć cel czy coś, co w Gestalt nazywamy 'proflekcją' (proflection).
Było to przykład na to, co nazywamy zniekształconą granicą - wygląda tak, jakby coś było ofiarowywane, lecz istnieje ukryty motyw, więc aspekt dawania jest warunkowy, nie bezwarunkowy.
Ta uwaga była dla niej dramatyczna - mogła dostrzec nie tylko znany jej wzorzec jego picia, lecz również inny obok niego - jej manipulatywnego dawania.
W Gestalt pracujemy nad świadomością, ale to nie tylko 'tu i teraz', to również świadomość swojego pola, z wszystkimi jego złożonymi warstwami, a w szczególności nasze ukryte wzorce zachowania.
Wydobycie ich na światło dzienne tworzy możliwość zapanowania nad tym zachowaniem - cokolwiek je poprzedza - i dzięki temu 'brać odpowiedzialnie', posługujac się Gestaltowskim terminem. To wyzwalające. Dostrzec własną manipulatywność daje możliwości, podczas gdy samo dostrzerzenie uzależnienia innych osób pozostawia miejsce jedynie na reakcję.

© Lifeworks 2012

Contact: admin@learngestalt.com

Who is this blog for?

These case examples are for therapists, students and those working in the helping professions. The purpose is to show how the Gestalt approach works in practice, linking theory with clinical challenges.

Because this is aimed at a professional audience, the blog is available by subscription. Please enter your email address to receive free blog updates every time a new entry is added.

Gestalt therapy sessions

For personal therapy with me: www.qualityonlinetherapy.com

Enter your email address:

Delivered by FeedBurner

© Lifeworks 2012

Contact: admin@learngestalt.com

w językach:

HOME

Informed Consent & Rates

PROFESSIONAL TRAINING

Gestalt Therapy Defined

PROFESSIONAL SERVICES

PAYMENTS

OTHER STUFF

Links

Book:Advice for Men about Women

BLOGS

• English

Bahasa

Čeština

Deutsch

Español

Français

Greek ελληνικά

Hindi हिंदी

Magyar

Melayu

Italiano

Korean한국의

Polski

Português

Română

Russian Русский

Serbian српски

Chinese 中文

Japanese 日本語

Arabic العربية

English Bahasa Čeština Deutsch Español Filipino Français ελληνικά हिंदी Magyar Melayu Italiano 한국의 Polski Português Română Русский српски 中文 日本語 العربية

If you are interested in following my travels/adventures in the course of my teaching work around the world, feel free to follow my Facebook Page!

Can you translate into Polish? I am looking for volunteers who would like to continue to make this translation available. Please contact me if you would like to contribute.

Interested in Gestalt Therapy training?

Contact us!

vinaysmile

This Gestalt therapy blog is translated into multiple languages. You are welcome to subscribe

logosm1

Links

Career Decision Coaching

Here

and here

Lifeworks

Gestalt training and much more

http://www.depth.net.au

For Men

Here is a dedicated site for my book Understanding the Woman in Your Life

http://www.manlovesawoman.com

The Unvirtues

A site dedicated to this novel approach to the dynamics of self interest in relationship

http://www.unvirtues.com

Learn Gestalt

A site with Gestalt training professional development videos, available for CE points

http://www.learngestalt.com

We help people live more authentically

Want more? See the Archives column here

Gestalt therapy demonstration sessions

Touching pain and anger: https://youtu.be/3r-lsBhfzqY (40m)

Permission to feel: https://youtu.be/2rSNpLBAqj0 (54m)

Marriage after 50: https://youtu.be/JRb1mhmtIVQ (1h 17m)

Serafina - Angel wings: https://youtu.be/iY_FeviFRGQ (45m)

Barb Wire Tattoo: https://youtu.be/WlA9Xfgv6NM (37m)

A natural empath; vibrating with joy: https://youtu.be/tZCHRUrjJ7Y (39m)

Dealing with a metal spider: https://youtu.be/3Z9905IhYBA (51m)

Interactive group: https://youtu.be/G0DVb81X2tY (1h 57m)